Ostateczne ceny domów w UK zbliżone do cen wywoławczych.

Zgodnie z danymi zebranymi przez Rightmove oraz danymi dotyczącymi ostatecznych cen domów w UK, jakie wynegocjowali kupujący w całej Wielkiej Brytanii, ceny wywoławcze nieruchomości są w ostatnim czasie bardzo zbliżone do ostatecznych.

domów w UKCzy właściciele są skłonni opuszczać coraz mniej? Wszystko wskazuje na to, że właśnie tak jest. W grudniu ubiegłego roku ostateczna cena była niższa przeciętnie o 3,39% od ceny wywoławczej. W tej chwili jest to już około 2,95%, a więc można zauważyć dość znaczącą zmianę tendencji.

Miles Shipside, dyrektor Rightmove, zajął swoje stanowisko w tej sprawie. Komentując powiedział, że taka sytuacja oznacza jedno – ludzie wkładają mniej energii w negocjowanie ostatecznej ceny lub  są w stanie (albo chcą) zapłacić za dom więcej niż dotychczas. Obniżka, którą otrzymują kupujący jest zwykle wynikiem tego, w jakim stopniu cena wywoławcza odpowiadała rzeczywistej wartości sprzedawanego domu. Spadek poziomu różnicy między cenami wywoławczą i ostateczną może zatem oznaczać w pewnym stopniu ozdrowienie rynku nieruchomości, sugeruje Miles Shipside.

Należy zdać sobie sprawę z faktu, że 2,95%  jest tylko wartością średnią i nie oznacza, że sprzedawcy nie będą od teraz akceptować cen niższych od wywoławczej o na przykład 3,2% lub więcej. Wszystko zależy nadal od indywidualnej transakcji i umowy między kupującym i sprzedającym. Bardzo duży wpływ na to, w jaki stopniu uda się kupującemu wynegocjować korzystniejsze warunku ma również aktualna sytuacja na mikro-rynkach. Tej nie da się określić jednoznacznie dla całej Wielkiej Brytanii. Podawana wartość, wynosząca niecałe trzy punkty procentowe jest jedynie składową wielu skomplikowanych czynników i nie należy się nią kierować podejmując negocjacje ze sprzedającym.

Niemniej jednak trzeba się nastawić, że z biegiem czasu (przy takiej samej tendencji jak w chwili obecnej, czyli dalszym zmniejszaniu się różnicy między ceną ostateczną i wywoławczą) coraz trudniej będzie nam wynegocjować dużą obniżkę. Miles Shipside radzi, by skontaktować się z jakąś zaufaną lokalną agencją nieruchomości. Taki krok pozwoli nam uzyskać rzetelne i wiarygodne informacje na temat aktualnej sytuacji na mikro-rynku okolicy, do której zamierzamy się wprowadzić. Dzięki takiemu podejściu, zaznacza ekspert z Rightmove, zyskamy możliwość przeniesienia naszych marzeń związanych z posiadaniem własnego domu w sferę rzeczywistości.

Na opisywaną tendencję może mieć wpływ ogólna sytuacja na rynku, związana z łatwiejszymi do zdobycia niż w ubiegłych latach kredytami hipotecznymi na wyciągnięcie ręki. Z mniejszymi trudnościami wiąże się również uzyskanie od banku większej sumy pieniędzy na zakup nieruchomości (korzystając na przykład z jednego z licznych programów rządowych przeznaczonych dla kupujących dom, którzy nie zawsze mogą pozwolić sobie na wpłacenie depozytu w odpowiedniej wysokości). Sprzedawcy  widząc, że gotówkę coraz łatwiej zdobyć oraz obserwując wzrastającą liczbę transakcji przeprowadzanych w ostatnim czasie, mogą pozwolić sobie na większą pewność i wymuszać na kupujących nieco mniej korzystne warunki sprzedaży.

Należy jednak pamiętać, że aktualna dobra sytuacja na rynku nieruchomości Wielkiej Brytanii może być jedynie przejściowa i nie można traktować jej jako oznak „ozdrowienia” po kryzysie sprzed kilku lat. Zasadniczo także do zmian związanych z różnicami między ceną wywoławczą i ostateczną powinniśmy podchodzić z pewną dozą nieufności, ponieważ również one mogą okazać się jedynie czasową tendencją. Z tego powodu warto na bieżąco śledzić informacje związane z aktualną sytuacją na rynku by nie dojść w pewnym momencie do wniosku, że wymarzony dom w Zjednoczonym Królestwie pozostanie (przynajmniej przez jakiś czas) w sferze naszych niespełnionych marzeń.