Ceny nieruchomości w UK w marcu 2013

Ceny wywoławcze nieruchomości w UK w marcu bieżącego roku wzrosły średnio o 3 969 funtów w porównaniu do lutego, czyli o około 1,7%. Okazuje się także, że rosnące przekonanie kupujących o stabilizacji cen nieruchomości na brytyjskim rynku (aż 60% ludzi sądzi, że ceny są mniej więcej takie same jak rok temu) wpłynęło na większą liczbę sprzedaży na początku tego roku. Jest to także dobrą prognozą na pozostałe miesiące.

nieruchomości w UKZgodnie z raportem przygotowanym przez Rightmove okazuje się jednak, że ceny wywoławcze mieszkań powróciły do poziomu z marca 2008 roku, a nawet przekroczyły go – wówczas przeciętny koszt zakupu nieruchomości wynosił 239 655 funtów, obecnie natomiast – aż 239 710 funtów! W całym okresie od marca 2008 roku do marca br. najniższe ceny mieszkań odnotowano na przełomie 2008 i 2009 roku. Wiele czynników wpłynęło na to, że ceny mieszkań na wiosnę 2013 są aż tak wysokie. Do najważniejszych należy niejaki pęd i tendencja do kupowania, które wywołane zostały poczuciem bezpieczeństwa na rynku.

Jak podaje raport Rightmove, 83% Brytyjczyków jest przekonanych o tym, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy począwszy od kwietnia 2013 ceny nieruchomości pozostaną na tym samym poziomie co teraz lub wzrosną. W ankiecie, w której udział wzięło 40 tysięcy ludzi, zaledwie 11% wyraziło opinię, że ma nadzieję na spadek cen w najbliższym czasie.

Miles Shipside, dyrektor Rightmove i czołowy analityk firmy komentuje, że pozytywne nastawienie kupujących do sytuacji na rynku (bieżącej i prognozowanej) jest bardzo korzystnym wskaźnikiem i dobrze rokuje. Dzięki temu kupujący są bardziej zmotywowani do dokonania transakcji. Specjalista dodaje, że w sytuacji, kiedy panuje przekonanie o rosnących cenach, część z potencjalnych kupujących nie zdecyduje się na dom, oceniając obiektywnie swoją sytuację finansową.

Znajdzie się jednak wielu ludzi, którzy w obliczy wzrostu cen domów będą chcieli działać szybko i czym prędzej sfinalizują transakcję. Ludzie ci będą świadomi, że dzięki temu zaoszczędzą prawdopodobnie dużą sumę pieniędzy – ten sam dom w ciągu dwunastu miesięcy może bowiem zmienić swoją wartość i kosztować ostatecznie o kilka tysięcy funtów więcej. Shipside podkreśla, że wprawdzie ceny domów zmieniają się w zależności od ich lokalizacji lub typu budownictwa, to jednak przekonanie o ich wzroście jest bardzo powszechne.

W ostatnim czasie na rynku pojawiły się nowe agencje nieruchomości oferujące wiele domów, pomimo tego bardzo dużo nieruchomości zostało sprzedanych. Co ciekawe, zgodnie z danymi z marca 2008 i bieżącego roku, przeciętny czas sprzedaży wynosi o 10 dni mniej (90 dni w 2008 i 80 w 2013 roku). Domy znajdują o wiele szybciej nabywców.

Shipside zaznacza, że jest o wiele za wcześnie, by jednoznacznie ocenić sytuację, a prognozy na pozostałą część 2013 roku są nie dość dokładne. Mówi jednak, że jeśli na rynku będzie zbyt mało nieruchomości ze względu na to, że domy wystawione na sprzedaż szybko znajdą swoich nabywców, ceny mogą poszybować jeszcze bardziej w górę. Zwykle jest tak, że ceny wywoławcze są wysokie do połowy roku i spadają w ciągu kolejnych 6 miesięcy. Fala optymizmu, która pojawiła się w tym roku w połączeniu z wspomnianym możliwym deficytem nieruchomości na rynku może spowodować, że najbliższy czas będzie inny.

Analitycy zaznaczają, że sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia powinna zostać wykorzystana przez rząd brytyjski. Jego zadaniem jest napędzać wzrastającą sprzedaż poprzez wprowadzenie w życie kolejnych programów ułatwiających zakup domu tym, którzy niekoniecznie mogą pozwolić sobie na to bez wsparcia finansowego ze strony państwa. Rząd powinien także, zdaniem specjalistów, wspierać budowanie niedrogich domów, na zakup których będzie sobie mogło pozwolić coraz więcej ludzi. Pojawiają się także głosy sugerujące udostępnienie państwowych terenów i umożliwienie prowadzenia na nich inwestycji.

Miles Shipside podkreśla, że taka inicjatywa spowodowałaby nie tylko pojawienie się na rynku nowych, koniecznych do jego rozwoju nieruchomości, lecz także wsparła rozwój ekonomiczny kraju. Analityk zaznacza, że dzięki temu rząd miałby szansę stworzyć coś, co może okazać się decydującym czynnikiem podczas najbliższych wyborów.