Ceny domów spadły po raz pierwszy od prawie 2 lat

W ciągu miesiąca ceny domów w Wielkiej Brytanii spadły o 0,3 procent, informują eksperci Nationwide. To niewiele. Ale to ważna wiadomość, bo przez ostatnie 20 miesięcy ceny nieustannie rosły.

2084159487_ce6577e185_bAnalitycy zawsze podkreślają, że do danych obrazujących ceny domów i ich wahania w ciągu jednego miesiąca należy podchodzić z dużym dystansem. Zmiany miesięczne mogą być wynikiem chwilowych, nieznaczących trendów na rynku. Niemniej jednak spadek cen nieruchomości w Wielkiej Brytanii o 0,3 procent w ciągu jednego miesiąca to bardzo pozytywnie nastrajająca wiadomość. Po pierwsze dlatego, że przez ostatnie 20 miesięcy w ogóle nie było mowy o żadnym spadku, a po drugiej — bo w skali ostatnich pięciu lat to największy spadek cen w tak krótkim okresie.

Obecnie za dom w Wielkiej Brytanii trzeba zapłacić średnio 207 308 funtów, informuje Nationwide. To o około 3,5 procent więcej niż w roku ubiegłym. Wiele zależy oczywiście od regionu kraju, w którym znajduje się nieruchomość. Robert Gardner, czołowy ekonomista Nationwide: — Wzrost cen następuje na południu Anglii nieco szybciej niż na północy i różnica ta będzie się najprawdopodobniej pogłębiać. Ceny rosną też szybciej w Irlandii Północnej niż na przykład w Walii czy Szkocji.

Pohamujmy optymizm

Czy ta informacja to początek dobrej passy na rynku nieruchomości? Niezupełnie. Ceny domów na Wyspach nadal pozostają na bardzo wysokim poziomie. A to oznacza, że wielu kupujących nie może sobie pozwolić na własne mieszkanie w Wielkiej Brytanii. Prawie 5 milionów pracujących mieszkańców Zjednoczonego Królestwa może jedynie wynajmować mieszkanie, bo nie posiada zdolności kredytowej pozwalającej na pożyczkę na zakup domu, pokazał ostatnio jeden z niezależnych raportów.

Inny raport, sporządzony przez National Housing Federation (NHF), pokazał natomiast, że w Wielkiej Brytanii jest tylko jedno miasto, w którym nawet nisko opłacany pracownik mógłby pozwolić sobie na własny dom. To Burnley w Lancashire. Tam kredyt dostać może nawet szeregowa pielęgniarka zatrudniona w budżetowym szpitalu. Poza tym pożyczka na zakup własnego mieszkania to raczej rzecz dla bogatych.

Sytuacji nie ułatwia rosnąca dysproporcja między inflacją cen na rynku nieruchomości a powolnym wzrostem płac w Wielkiej Brytanii. Eksperci z National Housing Federation pokazali, że w ciągu czternastu lat, od 2002 do 2016 roku ceny mieszkań w Wielkiej Brytanii wzrosły o 120 procent. Pensje natomiast tylko o 38 procent.

Niskie wynagrodzenia zmuszają więc mieszkańców Wysp Brytyjskich do wynajmu. A ten również nie jest tani — osoby zarabiające najmniej wydają na czynsz przynajmniej 30 procent swoich miesięcznych przychodów.

Dyrektor National Housing Federation, David Orr skomentował tylko: — Ta wiadomość naprawdę działa przygnębiająco. To straszne, że ludzie, którzy wykonują pracę niezbędną dla rozwoju wielu gałęzi gospodarki, mają tak niewiele możliwości w zakresie znalezienia dla siebie mieszkania. A te możliwości, które mają, stały się tak niekorzystne finansowo, jak jeszcze nigdy nie były.